niedziela, 23 listopada 2014

Kevin rządzi w święta - ale nie ten "sam w domu"

Co prawda reklamy świąteczne (o zgrozo!) pojawiły się już chyba w październiku (Pepsi profilaktycznie podkradło Mikołaja Coca Coli właściwie już latem), ale nie mogłam się przemóc, żeby wtedy o tym pisać. Reklamy nawiązujące do Świąt Bożego Narodzenie w okolicy Wszystkich Świętych to dla mnie przesada. Może i mam bardzo skomercjalizowane poczucie świątecznej atmosfery, ale to właśnie świąteczne reklamy obok lecącego w głośnikach supermarketów "Last Christmas" - wprowadzają mnie w ten nastrój. Ale co za wcześnie to nie zdrowo. Czy jakoś tak...
Źródło: sreen z you tube + moja "przeróbka" w postaci chmurek :)


piątek, 21 listopada 2014

Kawy, dajcie mi kawy!

Jestem zdeklarowaną, świadomą swojego nałogu kawoholiczką. Jakiś czas temu, z samego rana, przed pierwszą dawką kofeiny, zmierzyłam sobie ciśnienie? 89/53 - czy coś w tym stylu. Poranna kawka i od razu 30 oczek w obie strony wyżej. Swoją drogą, że ciśnienie z reguły mam niskie. Ale nie o moim stanie zdrowia rozmawiać będziemy, przynajmniej nie dosłownie, ale o upodobaniach. Kawę lubię z dwóch powodów... Po pierwsze: smak. Uwielbiam go. Czekoladki, cukierki i jogurty u mnie też są kawowe. Ale najlepsza jest i tak w wersji płynnej i kiedy jest prawdziwa.  Bo ona oprócz smaku daje mi (po drugie) energię, kopa, moc, pozwala mi góry przenosić i takie tam,...
Tylko, kiedy mi jej najbardziej potrzeba, czytaj: jestem poza domem, jestem zmuszona skorzystać z oferty wszelkiego rodzaju barów, restauracji czy budek z kawą. A co one serwują?

Latte, czyli mleko o smaku kawy
Latte Macchiato - podwójne mleko o smaku kawy
Cappuccino - mleko o kolorze kawy z mlekiem
Caffe Americano - gorąca woda z dodatkiem kawy
Espresso - esencja z kawy  

I oczywiście, nie powiem,  lubię się czasem napić któregoś z powyższych napojów, ale no właśnie... napojów. Układane warstwami na zmianę ze spienionym mlekiem w fikuśnych szklankach, doprawiane syropami o smaku  truskawek czy innych bananów i posypywane cynamonem, owszem są fajne, ładnie wyglądają i może nawet nieźle smakują. Ale nie są kawą.
Nazwijcie mnie konserwatystką, ale dla mnie kawa, to ta parzona po turecku, z gruntem, fusiara. To jest kawa z definicji, to jej kwintesencja. Sam jej zapach make my day :)

Moja kawunia, parzona po turecku, nawet się do mnie uśmiecha.
I uważam, że wszelkie lokale, które nie mają takiej w swojej ofercie zwyczajnie lekceważą swoich klientów*. A niestety coraz rzadziej widzę ją w restauracyjnych kartach.
Ostatnio trafiłam na nią w wakacje, w jakimś barze przy zjeździe z autostrady, gdzieś przed Bydgoszczą. Całe szczęście, bo potrzebowałam wtedy kofeiny, a nie zabarwionego mleka. Swoją wdzięczność wyraziłam nawet w księdze gości: - "Jak dobrze, że są jeszcze miejsca, w których podają kawę parzoną po turecku" - napisałam. 
Szkoda tylko, że tych miejsc jest coraz mniej.

Lokali, które nie podają parzonej kawy zdecydowanie, przez duże N -
Nie kupuję, 
Targetowa

*Chyba że jest jakiś dziwny sanepidowski zakaz, to może wybaczę, ale nie zrozumiem...

niedziela, 9 listopada 2014

W kampanii liczy się nazwisko

Zdaję sobie sprawę, że tych podsumowań, rankingów na najgorsze, najśmieszniejsze i najbardziej żałosne spoty, plakaty kampanii wyborczej jest całe mnóstwo. Właśnie dlatego mój post pojawia się tak późno, gdyż długo się przed jego dodaniem wstrzymywałam. Ale to jest silniejsze ode mnie... 
By jednak nie powielać takich list, postanowiłam skupić się na jednej kategorii. Jak to się mówi: nazwisko zobowiązuje. Jednak niektórzy kandydaci, ich komitety wyborcze, spin doktorzy czy inni specjaliści od pijaru chyba nie do końca zrozumieli to stwierdzenie, przygotowując takie oto kreacje:
Podkategoria: grafika
  • Małgorzata Półbratek, kandydatka do Rady Miejskiej w Radomiu, Prawo i Sprawiedliwość
To chyba był pierwszy wyborczy kwiatek, który zwrócił uwagę mediów, a właściwe półkwiatek  (Tak, też to zrobiłam, kocham grę słów :P ) O tym plakacie powiedziano już chyba wszystko. Z tego, co przeczytałam [TU] był to pomysł samej kandydatki. Zwróciłam też uwagę, że z połową kwiatka wyrastającego z twarzy p. Małgorzaty spójny jest wisior. Czad!
  • Leszek Drozd - (odlotowy) kandydat do Rady Powiatu Węgorzewskiego; KWW Przyjazny Powiat Węgorzewski.
Barwny i jakże kreatywny plakat to nie wszystko. Całość dopełnia hasło: "Postaw ptaszka na ptaszka. Ciekawe, ale jak zwróciła uwagę moja znajoma w wyborach głosujemy chyba jednak przez postawienie krzyżyka czy też iksa, ptaszek będzie nieważny. Jeśli wyborcy potraktują to hasło zbyt dosłownie to ten ptaszek daleko nie pofrunie....
  • Tomasz Szypuła, kandydat na prezydenta Radomia, KWW Tomasza Szypuły
I ostatni (na tę chwilę) w tej podkategorii. Ten kandydat poszedł o krok dalej. Pozazdrościł tym, których nazwisko coś oznacza i dołożył sobie jedną literę. Kto politykowi zabroni? Dzięki temu mógł zamienić się w truskawkę zakładając sobie na głowę szypułkę. Grafik płakał jak projektował, copy writer płakał jak pisał...
Podkategoria: slogan
  • Łukasz Głąb, kandydat do Sejmiku Wielkopolskiego
Zdecydowany numer jeden. Komentarz zbędny.
  • Bazyli Baran, kandydat do Rady Miasta w Szczecinie, Platforma Obywatelska
Jak Głąb, to i Baran. I do tego oczytany, jak mniemać po sloganie.
  •   Mariusz Dąbrowski, kandydat do Rady Miasta Białegostoku, Komitet Truskolaskiego
 Bardziej patriotycznie już chyba nie można. Biało-czerwone barwy i to hasło:
  • Anna Szerszyńska - Zawisza, kandydatka do Rady Powiatu w Bartoszycach; KWW  Wspólnota Samorządowa

Wiadomo, by na kogoś zagłosować musimy wiedzieć, że można na nim polegać. A pani Annie Szerszyńskiej - Zawiszy można. I to jak na... Zawiszy. Jestem porażona kreatywnością tej kandydatki czy też jej doradców.

Z tyloma hitami kampanii z nazwiskiem w tle się spotkałam, jeśli znacie coś jeszcze z tej kategorii z chęcią dorzucę Wasze propozycje do listy - wrzucajcie linki do kwiatków w komentarzach.

Tak wiem, że te kreacje spełniły swoją rolę - o kandydatach jest głośno, plakaty zwróciły uwagę itepe idete, mimo to, takiej tandety nie zdzierżę.
Dlatego nieudanej gry słów (również w grafice) z użyciem nazwiska w kampanii wyborczej,
Nie kupuję, 
Targetowa