poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Reklamy na mnie nie działają!


"Reklamy na mnie nie działają". Kłamstwo powtarzane niemal tak często jak "Nie oglądam seriali" i "Nie znam żadnej piosenki disco polo" ;). Jednak o ile te dwa ostatnie wypowiadamy, bo chcemy oszukać innych, głupio się przyznać itp., o tyle tym pierwszym najczęściej oszukujemy... siebie.
Jak już nieraz wspominałam - ja reklamy oglądam, bo lubię. Chcę wiedzieć, jak zostały zrobione, jaki ktoś miał na nie pomysł itp. I pewnie dlatego powinnam być na nie odporna. Jasne.



Na szczęście, nie jestem zakupoholiczką. Nie, to nie jest wyparcie. Naprawdę w tej kwestii kiepska ze mnie baba - w sklepie kupuję to, co muszę i uciekam, bo mi szkoda czasu (który swoją drogą poświęcam na inne uzależnienia -  bardziej (książki) i mniej (internet ;) ) ambitne.  No dobra, będąc już drobiazgową, to kupuję dużo książek... Przynajmniej mam świadomość.

Ogólnie chcę przez to powiedzieć, że nie biegnę do sklepu, gdy tylko zobaczę w telewizji reklamę nowej kolekcji ciuchów w sieciówce czy jedyny w swoim rodzaju żel pod prysznic... Gdy pani podająca się za lekarza mówi mi, że coś mnie uzdrowi, uśmiecham się pod nosem. A każdą "jedyną taką okazje" traktuję z przymrużeniem oka.

Jednak...
Gdy nie mam pomysłu na obiad i mam czas to przeglądam blogi kulinarne, ale gdy nie mam - biegnę po "Pomysł na...". Gdy przyjdzie mi kupować komuś prezent, a moja kreatywność szwankuje, najczęściej wspomagam się tym, co zobaczyłam w telewizji. Oczywiście czasem to inspiracja, ale czasem nerwowe przeszukiwanie kilku sklepów, by kupić właśnie ten produkt, bo.., bo tak. Bo już zdecydowałam, nie mam czasu wymyślać nic innego, itepe, itede. Bo reklamy na nas działają, czy tego chcemy czy nie... Gdyby nie działały,  to by ich nie było.
Oczywiście sam fakt, że kupimy produkt tej czy innej marki nie oznacza, że ulegliśmy telewizyjnej manipulacji. Proszek do prania czy mleko po prostu w domu są potrzebne. Kupując je czasem kierujemy się ceną, czasem zmysłami (smak, zapach), czasem przyzwyczajeniami  i ściągamy je ze sklepowej półki nawet jeśli reklama jest tak tandetna, że aż szkoda. Szczególnie mam na myśli proszki do prania i płyny do naczyń i panów "znienacka" odwiedzających gospodynie domowe. Ciężko by tu nawet zrobić ranking, wszystkie mają taki sam, niski poziom. Ale gdy już sięgniemy po konkurencję, bo ten drętwy pan powiedział, że pół kilo proszku gratis albo, że płynu starczy na osiem talerzy więcej, to padamy ofiarą marketingowych sztuczek.

A zresztą. Wydaje się wam, że dokonujecie wyboru? Co najwyżej pomiędzy dziesięcioma korporacjami. Pod jednym szyldem kryje się bowiem nawet kilkadziesiąt innych. Taka sytuacja.




A skąd pomysł na ten post? Skoro wspominam o działaniu reklam niemal w każdym wpisie? Oto moja "inspiracja".






Zobaczyłam w sklepie i musiałam, po prostu musiałam, kupić. Nie podziałała mnie konkretna reklama z tv, nawet nie mogę sobie przypomnieć jak reklamuje się teraz coca-cola (dla mnie jest zwycięzcą w święta. Wiecie: ciężarówka, Mikołaj,  piosenka "Coraz bliżej święta", takie klimaty <3 ). Ale kupili mnie całą obecną kampanią, bo ja kupiłam ich produkt.. Trochę dla beki, trochę, bo jestem gadżeciarą i trochę, bo "wow, ale świetne, wrzucę na bloga". I właśnie o to "wow" im wszystkim chodzi. I na mnie znaleźli sposób,  stałam się ich targetem. I jeszcze na fejsa to wrzucę, z hastagiem #dajcalusa, coby sobie, a raczej im, jak to teraz czynię, promocję zrobić.



Więc, tak - produkty w ten czy inny sposób reklamowane, bijąc się w pierś, pochylając głowę i rumieniąc lico, ale...
 Kupuję, 
Targetowa




24 komentarze:

  1. Trudno ukryć, że też bym tę butelkę kupił, tylko raczej w rodzaju męskim :D
    I od stanowczo oświadczam, że nie znam żadnej piosenki disco-polo. Chyba, że któraś z piosenek wpada w ten nurt, a ja jeszcze tego nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogłam się powstrzymać... I będę polowała jeszcze na jakąś.. literacką, związaną z moim drugim blogiem.
      PS: Nie wierzę, nie da się nie znać. Nie mówię o namiętnym słuchaniu, kupowaniu płyt i bywaniu na koncertach - tak to tylko hardcory potrafią :P Ale wystarczy pójść na wesele i po kilku głębszych wszyscy znają słowa... Tak to już działa. A potem jak na złość, taka piosenka pojawi się przypadkiem na "cywilizowanej" imprezie, a wtedy noga i mózg płatają figla, zaczynasz podrygiwać i śpiewać. No i łatka "słucha disco - polo ;)
      /Pozdrawiam,
      Targetowa

      Usuń
  2. Dla mnie najskuteczniejszą formą reklamy jest zdjęcie na Instagramie. Zobaczyłam tzw superfoods na Insta i pobiegłam do sklepu, by wszystkie kupić :D Nawet nie sprawdziłam, czy mam przy sobie wystarczającą ilość gotówki, no i ... nie miałam. Uratowała mnie karta. Było to pół roku temu i do dzisiaj nie wypróbowałam wszystkich produktów, no, ale cóż, kupić musiałam, bo zobaczyłam z pięć zdjęć :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brzmi groźnie :) Ale wiesz, póki masz świadomość, nie jest tak źle :)
      /Pozdrawiam,
      Targetowa

      Usuń
  3. Mam podobne podejście do zakupów i reklamy do Twojego. Zakupoholiczką nie jestem, reklam nie traktuję jak wyrocznie, jednak często bywają źródłem inspiracji, albo focha (głupia/denerwująca reklama powtarzana co chwilę - nie kupuję w tym sklepie) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest właśnie ciekawe. Że dobre reklamy podziałają albo nie, ale kiepskie naprawdę potrafią działać w drugą stronę. Taki bojkot.
      /Pozdrawiam,
      Targetowa

      Usuń
  4. Ja jestem człowiekiem telewizji więc nie mogę powiedzieć, że reklamy na mnie nie działają, znam je na pamięć i czasami gdy lecą to je dubbinguję :D I przyznaję, ze czasami, gdy coś fajnego zobaczę to mówię sobie ,, muszę to mieć''!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ja też, bez bicia przyznaję się, że jestem człowiekiem telewizji i zdeklarowanym reklamożercą.
      /Pozdrawiam,
      Targetowa

      Usuń
  5. No ja jestem trochę odporna na reklamy. Proszek kupuje tani, płyn do podłóg tez. Jedynie w płyn do naczyń inwestuje więcej. Mimo wszystko musze przyznać, że coca cola mnie oststnio do siebie przekonała. Napisem królewna :D

    OdpowiedzUsuń
  6. To jest najlepsza i najtańsza akcja promocyjna Coca Coli. Goście od marketingu w tej firmie są po prostu geniuszami!!! Wystarczy na etykiecie wydrukować bloger, blogerka i samo się po necie rozniesie. I tak się właśnie stało. Bez przymusu, a nawet z uśmiechem na ustach. Mnie samej namawiać nie trzeba bo Coca Colę lubię i ich klimat, który stworzyli wokół marki.
    Jest tak jak mówisz, reklamy mimo, że próbujemy być odporni to dojdą do nas i tak i tak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oni od początku wiedzieli jak to się robi. Nawet Świętego Mikołaja wykreowali. Ten Pan w czerwonym kubraczku to ich maskotka, wcześniej był tylko biskup z pastorałem...
      /Pozdrawiam,
      Targetowa

      Usuń
  7. Oglądam seriale, znam co najmniej kilka piosenek disco polo, ale średnio poddaje się reklamie. Jak już muszę kupić, to patrzę co jest w promocji i tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaka spowiedź :) Masz moje rozgrzeszenie :P
      /Pozdrawiam,
      Targetowa

      Usuń
  8. Reklamy wpływają na naszą podświadomość. To jest przerażające jak twórcy reklam największych firm są przebiegli. Sama przyznaję, że często w sklepie wybieram to, co jest reklamowane :( independentgirl98.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja raczej to, na co pozwala mi budżet, ale nie ma opcji byśmy czasem nie kupili czegoś pod wpływem chwili, impulsu, reklamy...
      /Pozdrawiam,
      Targetowa

      Usuń
  9. Ja myślę, że to nie jest świadome kłamstwo, gdy ktoś mówi, że reklamy na niego nie działają. Raczej nie wie, że działają :-) Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Dlatego napisałam, że mówiąc tak, najbardziej oszukujemy siebie...
      /Pozdrawiam,
      Targetowa

      Usuń
  10. Ja staram się być świadomym konsumentem i opierać reklamom, ale wiadomo, że różnie to wychodzi ;) Ciężko byłoby obronić się przed wszystkimi bodźcami, jakie do nas docierają, więc na każdego w jakimś stopniu reklamy działają, ale warto o tym nie zapominać i nie dać się naciągnąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, bo chcemy czy nie, dla kogoś jesteśmy targetem :)
      /Pozdrawiam,
      Targetowa

      Usuń
  11. Też bym kupiła tą butelkę z napisem "Blogerka", już nawet nie dla samej coli, ale dla tej butelki właśnie. Ostatnio byłam we Włoszech i tam tez były tylko z różnymi fajnymi napisami po włosku i siłą woli musiałam się przekonywać, że kupiłabym to tylko z powodu napisu, a colę oddałbym komuś innemu.
    A "uodpornienie się" na reklamy jest według mnie niemożliwe - w mniejszym lub większym stopniu wpływają na każdego i ważne by po prostu zdawać sobie z tego sprawę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, nie dać się zwariować i pilnować, ale mówienie, że na mnie nie działa, to już wyparcie :)
      /Pozdrawiam,
      Targetowa

      Usuń
  12. Reklama działa najbardziej na tych, co mówią, że na nich nie działa. Ot, taki poradoks ;-) Też lubię patrzeć, jak jest zrobiona reklama. Z jajem, bez jaja. No właśnie, ten target, trafią w moją jedną potrzebę i już mają mnie na haczyku. A colę to i tak uwielbiam, ale mało jej spożywam.

    OdpowiedzUsuń
  13. PS. Masz takiego samego lapka, jak mój ;-)

    OdpowiedzUsuń