czwartek, 22 stycznia 2015

#dziejesiewpolsce

"Dwu miliardowy obywatel Chin urodzi się w Polsce"

"Metan na  Marsie odkryto w Polsce "


 -  to fragmenty najnowszego spotu Wirtualnej Polski. Ruszył kolejny etap kampanii "Wszystko, co ważne #dziejesiewpolsce. Wirtualnej Polsce"



Kiedy zobaczyłam pierwszy, latem, niby zwróciłam na niego uwagę, tak sobie nawet myślałam, że może by o nim napisać, ale okazji nie było. A może po prostu nie wiedziałam czy go kupuję czy nie. Ale ten nowy do mnie trafia. Zdecydowanie.

sobota, 17 stycznia 2015

I jeszcze jeden, i jeszcze raz....

Życzenia. Miła rzecz. Nawet takie z tablicy na Facebooku. Zerkasz w dniu urodzin na fejsa i okazuje się, że są ludzie, którzy życzą ci dobrze, a nawet - Najlepszego! Że niby ironizuję? Nie, w żadnym razie. Jeszcze nie.

Nie chodzi mi nawet o to, że ludzie przypominają sobie o twoim święcie tylko dlatego, że zerknęli na fejsa albo, że składają ci życzenia osoby, które ledwo co znasz. Po pierwsze, nie każdy musi być dobry z dat (szczególnie mężowie, narzeczeni, partnerzy ;P). Po drugie: wyobraź sobie taką sytuację w realu: stoisz koło współpracownika, sąsiada, dalszego znajomego, przychodzi ktoś, kto zna go lepiej i składa życzenia urodzinowe czy gratuluje narodzenia dziecka itp. No to chociaż ledwo go znasz i wcześniej nie wiedziałeś, że jest powód do życzeń/gratulacji to je składasz. Tak z grzeczności. Masz dziś urodziny, serio? O, to wszystkiego najlepszego. Jak dla mnie całkiem normalna i miła rzecz. Tu tak samo: fejs cię o tym informuje - ty składasz życzenia.

To niby, o co mi chodzi? Czemu miał służyć ten przydługi wstęp? Bo nie irytują mnie życzenia na FB w ogóle. Ale nie mogę zdzierżyć, gdy temu "Sto lat" towarzyszy "Jeszcze raz" albo jeszcze lepiej, gdyby jednak  Facebookowa gawiedź nie zrozumiała,  że...
 "Co prawda miałem już okazję osobiście, ale jeszcze raz, wszystkiego najlepszego"

 WTF? Skoro miałeś okazję osobiście, to po jaką cholerę piszesz na fejsie, który jest alternatywą dla tych, którzy jej nie mieli. No tak, bo wtedy wyjdzie, że oni pamiętali, a Ty nie. Teoretycznie można byłoby napisać na tablicy bez tego "Chociaż miałem okazję..." Ale. Wtedy te czterysta osiemdziesiąt trzy osoby, które przecież wiedzą, że znasz jubilata lepiej, bliżej, dłużej, pomyśli, że idziesz na łatwiznę, że miałeś okazję osobiście, a składasz życzenia  TYLKO przez fejsa. Co za życie, i tak źle, i tak niedobrze...

Składnia życzeń na pokaz, bardzo, ale to bardzo...
Nie kupuję,
Targetowa



poniedziałek, 5 stycznia 2015

Nie będzie niczego

Zdecydowanie za młody (lub lepiej, i szczerzej, brzmi za mało systematyczny, bądź rozkręcony jest ten blog, by robić jakiekolwiek podsumowania, od których roi się w blogosferze. Więc nie będzie takowych. Tym bardziej, żeby się przypadkiem nie skompromitować, nie będzie postanowień na nowy rok. Choć na usta i pod palce na klawiaturze się ciśnie - będę bardziej systematyczna...

źródło: www.freeimages.com
O, czym to ja..? Aha, teraz przechodzimy na czas przeszły. Nie było też reklam świątecznych, które zwróciły moją szczególną uwagę. Bardzo mnie zawiodły. Dlatego nie zrobiłam listy top 10 świąteczny reklam, bo naprawdę nie miałam z czego wybierać. Do mojego krótkiego zestawienia, które znajdziecie TUTAJ dorzucę raptem jedną, ale za to tak mi się podobała, że wskoczy na miejsce drugie, zaraz po Kevinie, to ten był the best. bez dwóch zdań.
A tą no. 2 jest reklama smartDOMU Polsatu i Plusa, odcinek z ciocią z Kanady, która poprzez tablet odwiedziła Joannę Brodzik i Pawła Wilczaka. 
Jej "Phy, lipią pali", make my day za każdy razem, gdy ją widziałam".

A tu całość:


Tę, jak najbardziej 
Kupuję, 
Targetowa

I żeby już nadrobić zaległości miałam jeszcze wspomnieć o jeszcze jednej irytującej świątecznej reklamie i nie, nie chodzi tu o reklamę Media Ekspert. Ta, która całkiem mi nie podchodzi (chyba że do gardła)  to reklama Play z dziećmi i Świętym Mikołajem. Oczywiście rozumiem, że czasy się zmieniają i takie tam, że teraz daje się telefony, tablety itp. pod choinkę - jestem to w stanie Zrozumieć jako zdeklarowana tradycjonalistka/romantyczka wierząca w pana w czerwonym kubraczku. Ale jeśli tak jest, to pokażcie to raczej jak Orange, gdzie Karolak wyskakuje z pudła z smartgadżetami lub dostaje skarpety, bo wszystko smart już ma. 
Ale w reklamie, gdzie delikatna melodia, podekscytowana pani Basia,  Mikołaj mówiący łamaną polszczyzną i dzieci
 a) ala sierotki, które to nigdy prezentów nie miały, 
albo
 b) wierzą w świętego Mikołaja prawdziwego, najprawdziwszego i wydaje się, że najważniejszy dla nich jest fakt, że go w ogóle spotkają, (do tej chwili wszystko gra) aż tu nagle zonk - wyrywają sobie z rąk zestawy z telefonem. Przecież w fabryce Mikołaja elfy robią zabawki, a nie telefony. No nic mi w tej układance do siebie nie pasowało. Chyba, że drugi człon nazwiska pani Basi :)




Playowego Mikołaja

Nie Kupuję, 
Targetowa

To na koniec tego dwa w jednym przydałyby się jakieś życzenia na Nowy Rok, czy coś. A więc życzę Wam :) I o życzeniach będzie następny post...