niedziela, 15 listopada 2015

#czekam na Listy do M. 2

Tytuł trochę poniewczasie, bo premiera drugiej części "Listów do M." miała miejsce w ten weekend (piątek, 13.11). Ale nie o filmie samym w sobie, a o kampanii promocyjnej będzie tu mowa.
 /Recenzja, jeśli już, to na Szufladopółce może się pojawić/.

źródło

A właśnie takim hashtagiem - #czekamnalisty zapowiadano nadejście drugiej części filmu, którego pierwsza, z 2011 roku, osiągnęła niemały sukces. A konkretnie była najlepiej oglądaną polską komedią od 25 lat - obejrzało ją dwa i pół miliona widzów. Obraz zarobił ponad 35 milionów złotych. 
Nie uchodzi, by takie osiągnięcie zaprzepaścić, więc kontynuacja była tylko kwestią czasu. A żeby je powtórzyć, a najlepiej prześcignąć, producent - to jest TVN - ruszył z promocją już latem i wciąż lansuje swoje dziecko.
Najpierw pojawił się Mikołaj spacerujący po plaży. Można go było zobaczyć w kinowych spotach i w blokach reklamowych, w TVN oczywiście. Potem dołączyli do niego bohaterowie z pierwszej części np. Katarzyna Zielińska z filmowym synem pakująca do walizki zimowe ciuchy. 
A gdy w TVN ruszyła jesienna ramówka, Mikołaj był już wszędzie. A przynajmniej w programach rodzimej stacji - a to przycupnął na publiczności "Mam talent", a to odwiedził studio "Dzień dobry TVN".  I za każdym razem przewijało się hasło - #czekamnalisty.
Natomiast hashtag oprócz tego, bym mogła tak oznaczyć mój post :) miał zachęcić widzów do wrzucania do sieci zdjęć z hasłem promującym film.



źródło





Im bliżej premiery, która miała miejsce w piątek trzynastego :) "Listów do M 2" było coraz więcej - w kolejne dni, kolejne pary bohaterów gościły w programie śniadaniowym stacji, zapowiedź pojawiła się nawet w "Faktach". A pisząc ten post zobaczyłam spot, w którym na listy czekają między innymi John Travolta i Monica Bellucci!

Po premierze pewnie będzie się mówiło o filmie jeszcze długo, wszak do świąt jeszcze ponad miesiąc. Musi zdążyć zarobić ;)
Ogólnie sukces filmu (mówię tu o pierwszej części) mnie nie dziwi - był zrobiony bardzo po amerykańsku. Że niby schemat kilku łączących się wątków jest wyświechtany? Ale jak się sprawdza! A jak do tego dojdzie duża dawka humoru i nie mniej powodów do wzruszeń, plus obsada złożona z ulubionych aktorów rodaków i do tego klimat świąt...  To jest przepis na komercyjny sukces. I nie dziwi mnie, że o drugiej części było głośno na długo zanim pojawiła się w kinach.
Według danych z niedzielnego (15.11) popołudnia z fan page filmu obejrzało go 400 tysięcy widzów. #czekamnadane  :) z całego weekendowego otwarcia i na pewno zaktualizuję info.

Zespół od promocji odrobił pracę domowa, bo na przykład ja jeszcze filmu nie widziałam, a już go 
Kupuję, 
Targetowa

A tu zwiastun :)


piątek, 6 listopada 2015

T-Mobile jeździ ciężarówkami Coca-Coli

Siadłam sobie ja pewnego cudnego wieczora przed telewizorem i myślę: pierwszy listopada minął, jak nic czas na świąteczne reklamy i Last Christmas w radiu. Pomyślałam i zobaczyłam. Ciężarówkę Coca-Coli, do której wsiadali Mikołaje z T-Mobile.



"W tym roku zaczynamy pierwsi". Mówią. A ja się gotuję. Na wirtualnemedia.pl czytam, że chodzi im, że są piersi w branży telekomunikacyjnej, ale ja jakoś tego nie dosłyszałam. I jakoś ciężarówka (pomalowana dla niepoznaki na różowo) nie kojarzy mi się z reklamami innych telefonii, tylko z Coca-Colą (która zresztą też już działa, ale o tym osobny post).

Tak się złożyło, że jeden z pierwszych moich postów na tym blogu też dotyczył T-Mobile, kiedy "ukradli" Mozila i Prokopa od Play [KLIK]. I mi to nie podeszło. Tym razem podobnie. A szkoda, bo śpiewający Tomasz Kot w warsztacie stolarskim czy samochodowym wpadł mi do ucha... Jednak ciężarówki to przegięcie. Ja oczywiście wiem, że takie przepychanki między markami były są i będą. Może jestem nieobiektywnie zapatrzona w Coca-Colę i dałam jej monopol na moją świąteczną radość. Nie wiem, nic na to nie poradzę, ja tych ciężarówek T-Mobile,

Nie kupuję, Targetowa