niedziela, 18 maja 2014

(po)MOC lajków i hastagów

#BringBackOurGirls - jest jeszcze ktoś, kto tego nie widział? A może nawet sami podpisywaliście w ten sposób swoje tweety? To akcja twitterowiczów mająca zwrócić uwagę na sprawę porwania dwustu nigeryjskich dziewczynek. Miała zwrócić i zwróciła. Trafiła do tych, którzy mogą trochę więcej niż zrozpaczeni rodzice. Dziewczynek jeszcze nie uratowano, ale jest nadzieja, a nie tylko bezradność. Jeśli chcecie poznać szczegóły polecam lekturę tego oto artykułu,  którego spokojnie mogłabym być autorką :) Nie będę więc dublować treści, dlatego odsyłam do tekstu
A teraz na facebooku przewija się zdjęcie Amnesty Interanational, którego udsotępnianie ma tym razem zwrocić uwagę na sytuację w Sudanie, gdzie skazano na śmierć ciężarną za rzekomą zdradę religii. 
Amnesty International apeluje też, by wysyłać listy do sudańskiego ministra sprawiedliwości http://bit.ly/1jVzcMA


Kobieta przebywa w więzieniu ze swoim niespełna dwuletnim synkiem. Dokładniej z jej  historią natomiast możecie zapoznać się tutaj. A ja zdjęcie udostępnię, bo mam nadzieję, że gdy zalejemy tym sieć, to ci którzy mogą coś zrobić - może jedynie dla świętego spokoju, czystego sumienia, eurowyborów, nieważne - ale zrobią coś, by tej kobiecie pomóc.


 Dlatego takie akcje...
 Kupuję, 
Targetowa

Ps: Nie kupuję natomiast ferm lajków, ale o tym innym razem.

sobota, 17 maja 2014

Nie dla obrażania szczupłych!

Nie, to nie jest błąd, nie pomyliłam się. Post będzie o tym, co jest w tytule.

Wieszak. Chudzielec. Anorektyczka. Co z niej za kobieta? Nawet nie ma za co złapać. Uwierzcie, te słowa bolą tak samo jak "grubaska" czy "spasiona baba". No, może w trochę inny sposób. 
Jestem szczupła, czy też bardziej potocznie chuda. Nikt co prawda tak za mną nie krzyczy, nie wyzywa mnie w ten spośób w trakcie kłótni: Ty chuda babo! (Choć zdarza się, że kiedy gdzieś przychodzę słyszę "O, idzie nasz chudzielec", co jest tak samo miłe jak "O, idzie nasz grubasek". Serio).

Jednak ogólnie ludzie są dużo bardziej wysublimowani. Oto jestem podawana jako zły przykład lub - żeby lepiej to zabrzmiało i z czego pewnie powinnam być dumna - za pocieszenie. 
Ktoś przychodzi i mówi, że jest gruby, że żadna dieta nie działa i takie tam. I wtedy się zaczynają słowa otuchy: "Nie, daj spokój, o co chodzi, wszystko masz na swoim miejscu, jak prawdziwa kobieta - chciałabyś być taka chuda jak Z., zero ciała, ani za co złapać, ani nic."
Wiem, że to media, projektanci mody, show biznes itp. uprawiają kult szczupłości i jestem pierwszą przeciwniczką takiego kultu. Ale czy ktoś kiedyś pomyślał, że tak, jak niektórzy nie chudną, tak inni nie tyją? Po prostu? 
Zawsze byłam szczupła. Takie geny, metabolizm. Cokolwiek. Jestem też zdrowa, nie schudłam przez chorobę, leki, depresję, anoreksję. Tak mam. A dokładnie: mam 170 wzrostu i ważę jakieś 55 kilo. Rozmiar 36, choć wiadomo jak to bywa wśród producentów ubrań zdarza się i 34, ale i 38. Moim zdaniem jestem akurat - ale nie wiem czy powiedzenie tego na głos nie zostanie odebrane jako obraza osób noszących ciuchy  o rozmiar-dwa większe. 
Uprzedzając pytanie: nie mam fioła na punkcie fitnes, a w encyklopedii pod niezdrowym trybem życia spokojnie mogłoby się znaleźć moje zdjęcie (żeby nie było - wcale nie jestem z tego duma). Jem tłusto i słodko (English breakfast na śniadanie, schabowy na obiad, popcorn i chipsy do filmu, do łóżka czekolada lub ptasie mleczko, od którego jestem uzależniona). A ze sportu uprawiam... seks i stukanie w klawiaturę na czas.
Byłam w ciąży, przytyłam 14 kilogramów. Nie miałam dużego brzucha. Miałam gigantyczny! Wyglądałam jak wańka-wstańka. Dziś moja córeczka ma 3 lata, rok po porodzie znowu byłam "chudzielcem". Ważyłam nawet kilo-dwa mniej niż przed ciążą.
I nie, nie mówię tego wszystkiego na złość osobom, które walczą z otyłością/nadwagą ( tą prawdziwą, a nie wkręconą sobie przez TV). Wręcz przeciwnie. Życzę wam wytrwania w walce i uważam, że to niesprawiedliwe, że jedni mogą jeść wszystko i nic po nich nie widać, a inni jednego pączka będą pozbywać się ze swojego ciała przez dwa tygodnie. Ale to nie jest moja wina.

Ktoś mi powiedział, że tak mówią z zazdrości, ale do mnie to nie trafia. Pisałam, że ogólnie jestem z siebie zadowolona, ale jak to każda baba i ja mam kompleksy, widzę swoje defekty itepe. Czasem na przykład miewam napady, żeby mieć bardziej zaokrągloną pupę. I jak widzę kobietę z taką ładną pupą mówię: "Wow, ale fajna, też bym taką chciała", a nie "O, rany! Jaka wielka dupa". Więc:

Pocieszania otyłych, z nadwagą (prawdziwą lub urojoną) poprzez obrażanie szczupłych...
Nie kupuję,
Targetowa

środa, 7 maja 2014

Smartphones and dump people. Hmmm....

"Mądre telefony i głupi ludzie" - mocne i kupuję to. Szkoda, że to tylko jeden cytat z całego wywodu filmiku pt. "Look Up" mającego na celu przypomnieć, że oprócz życia wirtualnego, jest też to rzeczywiste.
Zaczyna się ciekawie: pojawia się mężczyzna, który mówi, że chociaż ma 422 znajomych, tak naprawdę czuje się samotny, i że chociaż rozmawia z nimi codziennie, tak naprawdę oni go nie znają. 

Biję się w pierś!


No dobra, wiem. Zamuliłam. I to na samym początku. 
To niedobrze, niemarketingowo i nawet niekulturalnie. Naprawdę mnie ciągnęło do tego bloga, ale może ciut pośpieszyłam się z otwarciem, bo jak była wena, to nie było czasu, ewentualnie na odwrót. Obiecuję poprawę. Nie, nie powiem, że będę pisać codziennie, bo nie będę. Ale na pewno częściej niż raz na miesiąc. W wersjach roboczych już coś mam na przeprosiny, wyszlifuję i wrzucę. I różowy kwiatek :)

Przepraszam, 
Targetowa