sobota, 17 maja 2014

Nie dla obrażania szczupłych!

Nie, to nie jest błąd, nie pomyliłam się. Post będzie o tym, co jest w tytule.

Wieszak. Chudzielec. Anorektyczka. Co z niej za kobieta? Nawet nie ma za co złapać. Uwierzcie, te słowa bolą tak samo jak "grubaska" czy "spasiona baba". No, może w trochę inny sposób. 
Jestem szczupła, czy też bardziej potocznie chuda. Nikt co prawda tak za mną nie krzyczy, nie wyzywa mnie w ten spośób w trakcie kłótni: Ty chuda babo! (Choć zdarza się, że kiedy gdzieś przychodzę słyszę "O, idzie nasz chudzielec", co jest tak samo miłe jak "O, idzie nasz grubasek". Serio).

Jednak ogólnie ludzie są dużo bardziej wysublimowani. Oto jestem podawana jako zły przykład lub - żeby lepiej to zabrzmiało i z czego pewnie powinnam być dumna - za pocieszenie. 
Ktoś przychodzi i mówi, że jest gruby, że żadna dieta nie działa i takie tam. I wtedy się zaczynają słowa otuchy: "Nie, daj spokój, o co chodzi, wszystko masz na swoim miejscu, jak prawdziwa kobieta - chciałabyś być taka chuda jak Z., zero ciała, ani za co złapać, ani nic."
Wiem, że to media, projektanci mody, show biznes itp. uprawiają kult szczupłości i jestem pierwszą przeciwniczką takiego kultu. Ale czy ktoś kiedyś pomyślał, że tak, jak niektórzy nie chudną, tak inni nie tyją? Po prostu? 
Zawsze byłam szczupła. Takie geny, metabolizm. Cokolwiek. Jestem też zdrowa, nie schudłam przez chorobę, leki, depresję, anoreksję. Tak mam. A dokładnie: mam 170 wzrostu i ważę jakieś 55 kilo. Rozmiar 36, choć wiadomo jak to bywa wśród producentów ubrań zdarza się i 34, ale i 38. Moim zdaniem jestem akurat - ale nie wiem czy powiedzenie tego na głos nie zostanie odebrane jako obraza osób noszących ciuchy  o rozmiar-dwa większe. 
Uprzedzając pytanie: nie mam fioła na punkcie fitnes, a w encyklopedii pod niezdrowym trybem życia spokojnie mogłoby się znaleźć moje zdjęcie (żeby nie było - wcale nie jestem z tego duma). Jem tłusto i słodko (English breakfast na śniadanie, schabowy na obiad, popcorn i chipsy do filmu, do łóżka czekolada lub ptasie mleczko, od którego jestem uzależniona). A ze sportu uprawiam... seks i stukanie w klawiaturę na czas.
Byłam w ciąży, przytyłam 14 kilogramów. Nie miałam dużego brzucha. Miałam gigantyczny! Wyglądałam jak wańka-wstańka. Dziś moja córeczka ma 3 lata, rok po porodzie znowu byłam "chudzielcem". Ważyłam nawet kilo-dwa mniej niż przed ciążą.
I nie, nie mówię tego wszystkiego na złość osobom, które walczą z otyłością/nadwagą ( tą prawdziwą, a nie wkręconą sobie przez TV). Wręcz przeciwnie. Życzę wam wytrwania w walce i uważam, że to niesprawiedliwe, że jedni mogą jeść wszystko i nic po nich nie widać, a inni jednego pączka będą pozbywać się ze swojego ciała przez dwa tygodnie. Ale to nie jest moja wina.

Ktoś mi powiedział, że tak mówią z zazdrości, ale do mnie to nie trafia. Pisałam, że ogólnie jestem z siebie zadowolona, ale jak to każda baba i ja mam kompleksy, widzę swoje defekty itepe. Czasem na przykład miewam napady, żeby mieć bardziej zaokrągloną pupę. I jak widzę kobietę z taką ładną pupą mówię: "Wow, ale fajna, też bym taką chciała", a nie "O, rany! Jaka wielka dupa". Więc:

Pocieszania otyłych, z nadwagą (prawdziwą lub urojoną) poprzez obrażanie szczupłych...
Nie kupuję,
Targetowa

9 komentarzy:

  1. Ja tam zawsze twierdzę, że jestem "oszczędnie zbudowany" ;) Takie geny i raczej z tym nic nie poradzę, ale zawsze podnosi mi się ciśnienie jak muszę kupować spodnie - rynek nie preferuje osób o niskim BMI.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przypadku damskich ubrań nie mogę narzekać. Więcej ciuchów jest właśnie dla szczupłych, za co też często staje się wrogiem publicznym numer jeden: "Tak, na takie chude to się zawsze coś znajdzie... " Tak? To zapraszam ze mną do obuwniczego... Mam dużą i szczupła w sensie wąską stopę. Ale mogę sobie wybierać... Albo but za mały albo za szeroki...

      Usuń
  2. Nie wiem czy tak trudno ludziom jest zrozumieć, że nie na wszystko mamy wpływ? Miałam koleżankę, z której się podśmiewano, bo taka okrąglutka. Mało kto wiedział, że to przez to, że rok spędziła na wózku i tyła też przez chorobę. Każdy jest jaki jest i nikomu nic do tego. Jakby Ci co to mówią byli we wszystkich aspektach tacy idealni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mnie to drażni, że kiedy tak głośno o tolerancji, zrozumieniu inności itp., niektórym zdaje się przeszkadzać to, że ktoś ma kilka kilogramów więcej lub mniej...
      /Pozdrawiam,
      Targetowa

      Usuń
  3. Ładna pupa to nie kwestia przytycia tylko ćwiczeń. Jeżeli zaczniesz ćwiczyć, "rzeźbić" mięśnie to zobaczysz jak zmieni się twój wygląd przy zachowaniu dokładnie tej samej wagi. Ja akurat uwielbiam sport, różny, od wielu lat jestem osobą bardzo aktywną. Są efekty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, akurat teraz rosnę... Znowu będę mamą. Więc dopiero po rozwiązaniu będę wiedziała czy i nad czym trzeba będzie popracować. Jednak wspomniana pupa, to był tylko przykład, służący podkreśleniu mojej opinii i chodziło mi o naturalne kształty, niewyćwiczone. Właśnie o to chodzi, że sama natura daje jednym to, innym tamto.
      /Pozdrawiam,
      Targetowa

      Usuń
  4. Życie nie jest sprawiedliwe... Więc chyba musimy się pogodzić jakoś z naszymi wagami. Marzą mi się jednak reklamy, w których występują bardzo szczupłę i puszyste. Proste i lekko krzywe. Z pięknymi zębami oraz z takimi sobie. Jakoś byłoby lżej... [M]

    OdpowiedzUsuń
  5. Też często słyszę "idzie nasza chudzina", ale po drugiej ciąży bardziej "doceniam" te moje geny, nie było łatwo - długo mi zajęło pomyślenie o sobie "hej, taka już jestem i lubię siebie, a jak komuś nie pasuje to trudno", czego życzę każdej kobiecie bez względu na to jak jest zbudowana :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja od zawsze walczę z wagą i niestety cały czas muszę pilnować co jem. Uwżam, że nazywanie kogoś anorektyczką jest bardzo niemiłe bo anoreksja to straszna choroba, ale ludzie to lekceważą :/ independentgirl98.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń