niedziela, 27 września 2015

#bioredobuzi

Genialne! Odważne! Najlepsze! Takie i milion innych pozytywnych epitetów przyszły mi do głowy, gdy przeczytałam o tej kampanii Fundacji DKMS (Bazie Dawców Komórek Macierzystych). Jest tak dobra, że aż żałuję, że nie może na mnie zadziałać... Bo w bazie zarejestrowałam się już dwa lata temu... I na dodatek zamiast wziąć do buzi, dałam sobie w żyłę, a raczej z żyły :) Skorzystałam z charytatywnego wydarzenia w moim mieście - zorganizowano akcję pobierania krwi, gdy na białaczkę zachorował jeden z mieszkańców. I w ten sposób można było już nie tylko chcieć komuś pomóc, ale mieć na to szansę. 





Według danych Fundacji prawdopodobieństwo znalezienia odpowiedniego Dawcy niespokrewnionego dla Pacjenta wynosi od 1: 20000 do 1: kilku milionów. I choć te liczby wydają się być kosmiczne to jest to bardzo wysokie prawdopodobieństwo. Dlatego tak ważne jest, aby zarejestrowało się jak najwięcej potencjalnych dawców.

I właśnie temu służą takie akcje, w której wzięłam udział czy rozmaite kampanie Fundacji. Najnowsza - #bioredobuzi - jest według mnie po porostu świetna. Bo co tygryski lubią najbardziej? Seks. I wszystko co się z nim kojarzy. Ale zrobić kampanię z seksualnym podtekstem, która nie trąci tandetą, łatwe nie jest. A DKMS się udało.

Są dwa sposoby zarejestrowania się w bazie - można oddać krew albo pobrać wymaz z ust. I właśnie ten drugi sposób promuje owa kampania. Jest prosty do bólu, bo można to zrobić korespondencyjnie. Wchodzisz na stronę, wypełniasz formularz, czekasz na patyczki, które przyjdą pocztą, a potem... bierzesz do buzi, pobierasz wymaz i odsyłasz. Cała filozofia.

Oczywiście, by zostać dawcą szpiku trzeba spełniać pewne warunki, to jest być zdrowym. Na stronie Fundacji przeczytasz jakie choroby wykluczają bycie dawcą. Ale jeśli nie dolega ci nic z tej listy - nie czekaj. Zarejestruj się.

Ja to zrobiłam i kto wie, może będę miała szansę komuś pomóc. Fakt, aktualnie moje dane są "zamrożone" - w okresie ciąży i sześć miesięcy po porodzie nie można oddawać komórek, ale rodzę lada dzień, więc za pół roku wracam.

I na koniec trochę moralizatorstwa. Jak już się zdecydujesz, to decyduj się na sto procent. Znane są sytuacje, kiedy potencjalny dawca, mógł zostać realnym, ale się rozmyślił. Słabe to jest. 





Kampanię DKMS #bioredobuzi z wielką przyjemnością :P,
Kupuję,
 Targetowa


 PS: Zajrzyj na http://patyczekdobuzi.pl/http://www.dkms.pl/ i dowiedz się więcej.




5 komentarzy:

  1. Rzeczywiście, akcja przykuwa uwagę. Ja sama byłam nią zaciekawiona, przede wszystkim przez ten hasztag. Mam nadzieję, że gdy tylko ukończę lat osiemnaście dołączę do dawców. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykuwa , przykuwa. Oby to się przeliczyło na dawców. I trzymam za Ciebie kciuki, żebyś się zdecydowała :)

      Usuń
  2. Mnie się bardzo podoba ta pierwsza kampania i ostatnia. "Biorę do buzi" za odważne hasło, pierwszy filmik za lekkość i humor. "Zgazu Tanoga" też OK, ale już trochę zbyt rozwlekły. Choć fakt, że też z pomysłem :) Ja też pisałam u siebie o kampaniach społecznych (gdy się pojawiła słaba kampania o dopalaczach) i lubię ten temat. Zwłaszcza, jak trafiam na takie perełki, jak te u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W końcu i ja mogłam wziąć do buzi 😃

    OdpowiedzUsuń
  4. cudowny tekst :D zanim się ktoś zadeklaruje warto przemyśleć 100000 razy, niż później w ostatniej chwili wycofać

    OdpowiedzUsuń